Dołącz do czytelników
Brak wyników

Czytam i rozumiem

7 grudnia 2021

NR 5 (Grudzień 2021)

Mrowisko pełne uśmiechów

0 64

Blok, w którym mieszkał Jaś, miał dziesięć pięter i windę. Mama zawsze pozwalała Jasiowi naciskać przyciski z numerami pięter, nawet kiedy był jeszcze bardzo mały. Pani Jadwiga, która mieszkała piętro niżej niż Jaś, też zawsze mówiła: „Naciśnij dla mnie szóstkę, dobrze?”. Była bardzo miła. Kiedyś nawet dała mu kilka jabłek ze swojej działki.

POLECAMY

To właśnie wtedy, dziękując za jabłka, Jaś dowiedział się trochę więcej o sąsiadce i o jej mężu, panu Lucjanie. Byli od dawna na emeryturze, mieszkali we dwoje, uprawiali działkę i lubili czytać.
– Za tydzień przyjadą do nas wnuki, są w twoim wieku. – Uśmiechnęła się 
pani Jadwiga, wysiadając z windy. – Może nas wtedy odwiedzisz?

Jaś oczywiście z radością pobiegł poznać nowych kolegów. Od tamtej pory zawsze na nich czekał. I świetnie się razem bawili.
– Szkoda, że mieszkają tak daleko – mówił Jaś, kiedy wyjeżdżali. Nie miał w tym bloku wielu kolegów. Ludzie mijali się przy wejściu, mrucząc tylko „dzień dobry”, a dzieci biegły za rodzicami do auta albo stały obok nich w windzie, patrząc w skupieniu na ścianę. Kiedyś uśmiechnął się do dziewczynki w żółtym płaszczyku, a ona pokazała mu język.
– Mrówki są mądrzejsze od ludzi, wiesz? – powiedział wtedy do mamy. A mama od razu przykucnęła i zapytała, dlaczego tak myśli.
– Każda mrówka biegnie w swoją stronę z gałązką albo jakimś okruszkiem – wyjaśnił. – Tak samo jak nasi sąsiedzi. Ale mrówki jednak niosą te okruszki dla innych, nie tylko dla siebie. I razem budują mrowisko. A u nas nikt nie zwraca uwagi na tych, których mija. Dobrze, że mamy blok, a nie mrowisko, bo na pewno zaraz by się rozleciało.

Mama roześmiała się najpierw, ale potem przytuliła go do siebie i westchnęła niezbyt wesoło. Chyba myślała tak samo, jak jej synek.

Kiedy spadł pierwszy śnieg, Jaś zaczął liczyć dni do przyjazdu wnuków pani Jadwigi. Zawsze przecież przyjeżdżały na Gwiazdkę.
– Jeszcze ich nie ma? – zapytał sąsiadkę, gdy spotkali się przy windzie.
– W tym roku będziemy z mężem na święta sami. – Westchnęła pani Jadwiga. – Moja córka z mężem i dziećmi wyjechała do Ameryki. Ma tam nową pracę. Nie wiem, kiedy znowu się zobaczymy.
Jaś poczuł, że w jego gardle porusza się ciężka kulka. Ze smut...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy