– Uwaga! – zawołała pani. – Na jutro każdy przynosi jesienny liść. Taki, który najbardziej mu się spodoba.
Gdy tylko skończyła mówić, zabrzmiał dzwonek i wszyscy radośnie wybiegli z klasy.
Kuba potraktował zadanie domowe bardzo poważnie. Po lekcjach wybrał się z tatą do parku.
Zaglądał pod każdy klon, dąb i kasztanowiec w poszukiwaniu najpiękniejszego liścia.
– Nie ten... Za mały... Ten ma dziurę... – mruczał pod nosem Kuba, wpatrując się uważnie w ziemię. O! Ten... nie, ten jest zgnieciony...
A tego ktoś nieźle podeptał.
– Szukasz liścia czy kandydata na królewską koronę? – zażartował tata, śmiejąc się pod nosem.
– Najpiękniejszy liść musi przejść trudną selekcję – odpowiedział poważnie Kuba.
Nagle aż klasnął w dłonie.
– Mam!
Na ścieżce leżał ogromny, czerwono-złoty liść klonu. Był idealny. Wyglądał, jakby ktoś pomalował go farbami.
– To będzie zwycięzca! –...