POLECAMY
Ten dzień nie miał się różnić od innych – rano szkoła, a później spacer z psem. Iga dobrze znała ten schemat. Nie miała jednak pojęcia, że tym razem zwykły dzień przyniesie wiele wyzwań.
Pierwsze trudności pojawiły się już rano, kiedy dziewczynka wchodziła do klasy z dumą, niosąc makietę miasta, którą przygotowywała przez weekend. Makieta była spora, mimo to kolega z klasy, Bartek, jej
nie zauważył. Mijając Igę przy wejściu do sali, zahaczył o nią plecakiem i… łubudu! – chłopiec zderzył się z Igą, a makieta z trzaskiem uderzyła o podłogę. Drzewa z wykałaczek się połamały, tekturowe budynki zgniotły, a niebieska rzeka z bibuły rozdarła się na pół.
Głośny trzask sprawił, że w ciele Igi pojawiło się napięcie. To tak, jakby w jej głowie poderwał się wielki smok, rycząc: „Zagrożenie!” i bez zastanowienia nacisnął włącznik bezpieczeństwa, który uruchomił czerwone lampy alarmowe. Taki sygnał oznaczał natychmiastowe odcięcie prądu od zarządcy wewnętrznego centrum dowodzenia Igi – Pana Myśliciela, który potrafił układać mądre zdania, wyjaśniać przyczyny zdarzeń i zarządzać całym systemem. Ale bez prądu klawiatura Pana Myśliciela przestała działać, a logiczne klocki, które układał – rozsypały się. Nie mógł przesłać informacji o tym, że Bartek po prostu się zagapił i nie zrobił tego specjalnie. Dowodzenie przejął bowiem Smok Złośnik, który poderwał się
jako pierwszy, interpretując sytuację jako zagrożenie. Za sprawą wciśnięcia jednego przycisku sprawił, że ciało Igi przeszło w tryb walki: Tętno: szybkie!
Temperatur...