– A fuj! Idź stąd, tu nie ma dla ciebie miejsca – powiedziała pani woźna, machając miotełką do kurzu.
„To nieprawda! Przecież szkoła jest miejscem dla każdego”, chciałem krzyknąć w odpowiedzi, ale zadzwonił dzwonek. Jak tak można wygrażać mi szmatką, i to w moim własnym domu! Skandal.
Tak się zdenerwowałem, że zapomniałem wam się przedstawić. Jestem Stefan – pająk kątnik, zamieszkały w budynku szkoły podstawowej przy ulicy Gajowej 22 w Pobiedziskach, w sali numer 110, apartament w rogu ściany koło okna, piętro trzecie, tuż nad muchą Elą. Razem obserwujemy klasę 1A od samego początku i wiemy więcej niż wychowawca i rodzice tej energicznej ekipy razem wzięci. Przykład? Karol podjada pod ławką cukierki, które dostał od Maćka, a na przerwach oddaje mu swoje kanapki z kiełbasą. Potem rodzice Karola cieszą się, że syn pięknie zjada śniadanie w szkole. Zosia patrzy rozmarzonymi oczami na Pawła i niby przypadkowo zrzuca swoje kredki z ławki, żeby tylko zwrócić na siebie uwagę i móc poprosić kolegę o pomoc w ich zbieraniu. Marcin – gwiazda klasowa i niby wzorowy uczeń – codziennie rzuca śmieci obok ławki Mai, a później Pani złości się, że wokół jej ławki panuje bałagan. Mówię wam, mamy tu z Elą niezłą telenowelę!
Generalnie szkoła to ciekawe miejsce do życia, ale tylko dla twardzieli takich, jak ja. Bo tu można w każdej chwili oberwać piłką, szmatką, albo zostać spryskanym jakimś śmierdzącym sprejem. Można też zostać po prostu zauważonym. Nieraz kończy się to piskiem przerażenia albo trzepnięciem opisaną wyżej miotełką do kurzu. Ale bywa i tak, że…
– Ojej, jaki pająk! – Usłyszałem, otwierając jedno z moich ośmiu oczu po drzemce. Odsunąłem się, przezornie oczekując w najlepszym przypadku przegonienia mnie w inne miejsce. – Jaki on piękny! – Dotarło do mo...