Pokój Oli

To lubię!

Wersja audio dostępna tylko dla prenumeratorów

Kup teraz

Tego dnia Ola wróciła do domu w nienajlepszym nastroju. Cichutko zdjęła buty, jakby chciała być niezauważona. Ale na widok mamy uśmiechnęła się i powiedziała „dzień dobry”. Mama odpowiedziała uśmiechem, była zajęta w kuchni, więc Ola odetchnęła z ulgą i szybko poszła do swojego pokoju.
To był jeden z tych dni, kiedy nie miała ochoty na rozmowę.
Zamknęła za sobą drzwi. Odłożyła plecak i rolki na miejsce, po czym położyła się na łóżku. 
Promienie słońca tańczyły na różowej tapecie, łaskotały po nosie starego misia siedzącego na półce i podświetlały książki w biblioteczce.
Ola naciągnęła koc po samą szyję i wzięła głęboki oddech. Tutaj mogła być sobą.
 – Pokoju, ukryj mnie na chwilę – wyszeptała.
Było jej smutno. Ale widok roztańczonych promieni miał w sobie coś kojącego. Dlatego nie schowała głowy pod koc, chciała popatrzeć.
Teraz promienie padały na czarne oczy misia. Siedział na najwyższej półce i zdejmowała go tylko przy robieniu porządków. Ale kiedyś… Kiedyś ten miś był kimś, bez kogo nie mogła zasnąć. To był prezent od taty. Dostała go wtedy, kiedy ten pokój zaczął być jej pokojem i trudno było jej się przyzwyczaić. Na początku zostawiała zapaloną lampkę nocną. Dopiero miś sprawił, że stało się to zbyteczne.
To było tak dawno... A teraz spało jej się najlepiej przy zamkniętych drzwiach, bo wtedy dom robił się cichszy.
Z czasem ten pokój stał się jej ulubionym miejscem w domu, służył nie tylko do spania i zabawy. Tutaj mogła...

Pozostałe 80% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Przypisy

    POZNAJ PUBLIKACJE Z NASZEJ KSIĘGARNI