Przypomnij sobie czas, kiedy byłaś lub byłeś dzieckiem. Jak wyobrażaliście sobie siebie w przyszłości? Czy widzieliście siebie w stroju królewskim? A może ze stetoskopem w dłoni? A może w mundurze strażackim, kostiumie do tańca, w butach do biegania? Pomyśl teraz, czy zawód, który pozostawał w twoich wyobrażeniach w dzieciństwie przetrwał próbę czasu. Najprawdopodobniej nie. Pewnie pracujesz jako osoba w HR, może w szpitalu, w sprzedaży. Może uczysz innych. I to jest zupełnie okej!
Z tego powodu część rodziców zadaje sobie pytanie: czy w ogóle warto rozmawiać z pięcio-, siedmio- czy dziesięciolatkiem o przyszłości? Przecież dziecko dopiero odkrywa świat zawodów, a jego tożsamość – charakter, mocne strony, marzenia i sposób myślenia o sobie – dopiero się kształtuje.
Jednak taka rozmowa niesie ze sobą wiele korzyści. Po pierwsze, wzmacnia poczucie własnej wartości dziecka oraz wiarę w to, że może marzyć i próbować nowych rzeczy. Po drugie – tak jak widzimy u Lili i Breniego w komiksie – stwarza okazję do nauki planowania, rozwijania ciekawości i ćwiczenia umiejętności, które przydadzą się później.
O czym można pamiętać w takich rozmowach z naszym przyszłym eksploratorem kosmosu?
1. Nie oceniaj.
Jeśli twoje dziecko marzy o zostaniu królem, prezydentką czy superbohaterką, nie podważaj tych pomysłów. Dla dziecka to forma zabawy, ale też sposób na poznawanie siebie.
2. Eksploruj.
Zadawaj pytania i okazuj ciekawość: „Co najbardziej lubisz w tym zawodzie?”, „Co sprawia, że ta rola wydaje ci się interesująca?”. Dzięki temu dziecko może odkrywać, co je fascynuje i jakie są jego mocne strony.
3. Planuj.
Rozmowa o marzeniach może być okazją, by pokazać, że każdy cel można rozbić na małe kroki. Przyszła astronautka może uczyć się angielskiego, księżniczka – współpracy i empatii, a lekarz – znajomości numerów alarmowych i dbania o innych. To nie presja, lecz delikatne zaproszenie do rozwijania umiejętności adekwatnych do wieku.
POLECAMY