Wychowując naszego małego człowieka – jako rodzic, opiekun, nauczyciel czy psycholog – przyświeca nam cel, aby było życzliwe dla innych, wrażliwe na cudzą krzywdę i pomocne. Natomiast gdy dziecko odmawia wsparcia, nie reaguje, marudzi, może pojawić się w nas złość czy niepokój, że takie się nie staje. Jednocześnie warto przyznać, że pomaganie bywa trudne i wymaga od nas dodatkowej energii, co dla dziecka może wydawać się bez większych korzyści, a co za tym idzie – niepotrzebne. Na szczęście pomaganie można rozumieć na wiele sposobów, a dzisiaj proponuję trzy: jako więź, cecha i nawyk.
Autor: Zuzanna Jezierska
Kiedy dziecko dostaje diagnozę o neuroróżnorodności, w umyśle rodzica może pojawić się mnóstwo pytań i emocji. Słyszymy, że występujące trudności w nawiązywaniu relacji z rówieśnikami, kontrolowaniu trudnych emocji, problemy ze skupieniem, czytaniem czy w wypowiadaniu się
na forum to nie jest coś, z czego dziecko „wyrośnie” – a jest możliwość, że te wyzwania będą częścią jego życia. To naturalne, że możemy odczuć niepokój. Obawy często pojawiają się, ponieważ chcemy, aby nasze dzieci czuły się szczęśliwe, akceptowane, znalazły przyjaciół i osiągały sukcesy.
To cenna cecha, którą jako rodzice możemy wykorzystać, aby nawigować tę – jak określiła Lila w komiksie – inną planetę.
Niezależnie, czy jesteśmy osobą dorosłą, czy dzieckiem, sprawy codzienności mogą być przytłaczające. Trudno nam wtedy znaleźć powody do radości, co może wpłynąć w następstwie na samopoczucie i chęci
do działania. Jednym z korzystnych nawyków, o który można zadbać w rodzinie, jest kultywowanie wdzięczności.