Czarna Wołga, Baba Jaga, drzewo w brzuchu. Czy straszenie dzieci jest dobrym środkiem wychowawczym?

Strefa rodzica

Jak będziesz niegrzeczny, to przyjdzie Baba Jaga i Cię zabierze! Takie ostrzeżenia kierowane do dzieci od zawsze miały zmobilizować je do poprawnego zachowania. Nie jest to nowe zjawisko w naszej kulturze, gdyż wychowawcze straszenie dzieci miało swój zalążek w czasach prasłowiańskich i przetrwało do naszych czasów. Wiele osób jednak nie zdaje sobie sprawy, że takie podejście przynosi więcej szkód niż pozytywnych rezultatów.

Wychowywanie dzieci to dość trudne zadanie, wymagające cierpliwości, samokontroli i często pomysłowości zwłaszcza, jeśli malec jest szczególnie ruchliwy, usilnie walczy o swoją autonomię, ignorując prośby rodzicieli albo przechodzi okres buntu.  


Rodzice często załamują ręce i szukają rozmaitych sposobów, aby zdyscyplinować niegrzecznego urwisa. Po niezliczonych uwagach, prośbach czy rozmowach nadchodzi moment na ostateczną rodzicielską broń: straszenie dziecka. Jakie przynosi ono efekty?

POLECAMY

Straszenie małych dzieci – rezultaty i konsekwencje

Ku radości opiekunów dziecko słysząc groźbę, często poprawia swoje zachowanie, zaczyna być posłuszne i wykonuje swoje obowiązki. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pociecha staje się wzorowym domownikiem, ale niestety, to tylko pozory. Tak naprawdę dziecko wykonuje polecenia rodzica nie dlatego, że zrozumiało swój błąd czy niestosowne zachowanie, a ze strachu. W odróżnieniu od dorosłych, dziecięcy umysł nie potrafi rozróżnić do końca prawdy od fikcji. Łatwowierność sprawi, że Baba Jaga czy Czarna Wołga jeżdżąca nocą ulicami stanie się realnym zagrożeniem, przed którym za wszelką cenę trzeba się uchronić. Ale to nie wszystko.

Straszenie dzieci – konsekwencje rzutujące na jego przyszłości 

Paradoks wychowawczy – rodzice straszą dzieci, aby te zachowywały się prawidłowo lub się uspokoiły, np. Przestań płakać, bo jak nie to Cię tu zostawię. Niestety przynosi to odmienny skutek. Dziecko bojąc się realizacji takiego scenariusza, może stać się wycofane, zamknięte w sobie i niechętne do wyrażania własnych myśli. Obawia się, że poprzez uzewnętrznienie czy emocjonalną reakcję, może wywołać gniew rodzica, a ten wówczas spełni swoją groźbę. Istnieje też odwrotna opcja. 

Wszechobecny strach sprawi, że dziecko stanie się bardziej niespokojne, agresywne, impulsywne i rozemocjonowane. Ponadto strach popycha ludzi do niekontrolowanych zachowań, byleby zapewnić sobie bezpieczeństwo. To normalna reakcja przetrwania. U dzieci jest podobnie. Gdy maluch zrobi coś złego i będzie świadomy, że rodzić „powiadomi o tym Babę Jagę”, zrobi wszystko, aby ukryć swój występek nawet kosztem cierpienia innych. W ten sposób z premedytacją zrzuci winę na rodzeństwo, albo nauczy się notorycznie kłamać, co przyniesie jeszcze więcej problemów wychowawczych. 

Zakrzywianie realnej oceny sytuacji – straszenie dzieci piekłem, Babą Jagą, czy Panem Policjantem, przyjmuje niekiedy inną, nieco łagodniejszą formę. Rodzice straszą dzieci sobą nawzajem. Zobaczysz, tata (lub mama) będzie na Ciebie zły! Mimowolnie takie komunikaty zamiast zaufania budują w dziecku strach przed rodzicielem i wyrabiają o nim niekorzystną opinię. Gdy sytuacja całkiem wymknie się spod kontroli, dziecko może nie tylko czuć panikę na myśl o powrocie mamy czy taty do domu, lecz także poczuć się niekochane, nierozumiane i niesprawiedliwie osądzane. W końcu “tata” będzie zły, gdy mama mu opowie o tym, co zrobiło dziecko, a nie w efekcie, że sam zobaczył nieprawidłowość jego czynów. Automatycznie stworzy to podział, w którym odmienny zespół tworzą rodzice i dziecko. Może dojść do osłabienia pozytywnych i prawidłowych relacji, a także pogłębić wewnętrzne lęki. Jak maluch ma zwierzyć się opiekunom z tego, czego się boi czy obawia, jak Ci sami straszą go potworami z legend?

Bezsenność, lęk, zaburzenia emocjonalne mogą w przyszłości skutkować dziecięcą depresją – realną chorobą, z którą niezmiernie trudno walczyć. Jest to jedno z najgorszych niebezpieczeństw, jakie przynosi „wychowawcze straszenie dzieci”.

Stracony autorytet – strasznie dzieci prowadzi do utraty rodzicielskiego autorytetu. W miarę dorastania dziecko przejrzy na oczy, że stosowane groźby nie były realne, podobnie jak przedstawiane w nich postacie. Dziecko może poczuć się okłamywane i przestanie ufać swoim opiekunom. Ponadto nie będzie chciało ich słuchać, gdy w przyszłości będą je przestrzegać przed faktycznym niebezpieczeństwem. 

Warto zatem odrzucić „staromodne” metody wychowawcze i nie iść na skróty, na rzecz skutecznego budowania relacji. Jak to robić? Metod jest wiele, a liczne opracowania zwracają uwagę nawet jak dotrzeć do dzieci trudnych czy agresywnych. Wymaga to jednak pracy, nieustępliwości i wytrwałości. Możemy być jednak pewni, że dzięki samozaparciu i konsekwentnym działaniom, nie pozostaną one bezowocne. Dziecko prędzej czy później doceni starania rodzica lub opiekuna i będzie czuło w stosunku do niego wdzięczność i miłość, a nie strach, który na zawsze może przekreślić piękne relacje.

Bibliografia:

  1. Kara i strach w wychowaniu dzieci w polskich rodzinach w XIX w., Aneta Bołdyrew.

  2. Psychoedukacja Asertywność. Stres. Emocje. Samoocena. Komunikacja interpersonalna. - Wydawnictwo Forum Media. 
  3. Czego boją się dzieci? 6 czynników, które mogą wywołać lęk w wieku wczesnoszkolnym, Wydawnictwo Forum Media. 
  4. Kary i nagrody w wychowaniu, A. Murawska, A. Szewczyk. 
  5. Jak nie postępować z dziećmi, czyli błędy w opiece i wychowaniu ukazane w literaturze poradnikowej dla rodziców z okresu Drugiej Rzeczypospolitej, Agnieszka Małek.
  6. SZTUKA WYCHOWANIA, czyli jak pomóc dziecku i zadbać o siebie, Agnieszka Wróbel. 
  7. Lęk, stres i strach jako bariery w wychowaniu, Marta Bąkowska. 

Przypisy